wtorek, 19 sierpnia 2014

My wedding: Mój plener ślubny - Nosal & Cafe Tygodnik Podhalański, Zakopane 2014, hej!

Jak już wcześniej wspominałam, mam to szczęście, że mieszkamy w miejscu, gdzie scenerii do zdjęć plenerowych jest mnóstwo - mieliśmy dwie wytyczne: 1) żeby jakaś góra była na zdjęciu, bo wiadomo, trochę głupio mieszkać i brać ślub w Zakopanem i nie mieć takich zdjęć :P, 2) byłoby super, gdybyśmy zrobili sobie zdjęcie w Cafe Tygodnik Podhalański, gdzie poznaliśmy się. I stało się, mamy to!

Wytyczna numer 1: chcemy górę na zdjęciu!
Padło na Nosal, bo widoki z niego są malownicze, a do tego jest to góra dość bezpieczna, żeby ciężarna wygrzebała się na nią i chwilę poskakała po skałach ;-)

Najpierw było tak:


Potem doszły szpilki:


 Potem było już ładnie ;-)


Potem było trochę wyżej:


I co raz piękniej ;-)


Po 5 godzinach padliśmy:


I zeszliśmy do Cafe Tygodnik Podhalański ugasić pragnienie ;-)


Zdjęcia z pleneru, jak i ze ślubu i wesela (wpis: Historia pewnego podhalańskiego wesela, czyli fotorelacja z mojego wesela.) zrobił nam Krystian Morawetz, za co dozgonnie będę go polecać, więc jeśli ktoś chce kontakt, walić do mnie śmiało, hej!

KONIEC ;-)

środa, 13 sierpnia 2014

Kicz - Ciuch, czyli mały second hand w sieci.



 Pomysł ten chodził za mną od kilku miesięcy - kiedy mój profil na facebooku przekroczył 1 400 fanów, a wyświetlenia bloga przekroczyły 60 000 miesięcznie, odkryłam, jaką moc może nieść ze sobą magia internetu. Zdaję sobie sprawę, że nie chwalę się ogromną statystyką, jednak taka ilość odwiedzających nie raz pomogła mi w wielu sprawach, nie raz rozwiała moje wątpliwości w różnych tematach, czy pozwoliła coś znaleźć, odszukać. Podobno kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana - startujemy, jak się napijemy to się napijemy, jak nie, wiele nie tracimy ;-)

Czym jest Kicz - Ciuch? Jest to mini second hand online, do którego wybieramy tylko te rzeczy, które nam się podobają. Mamy dostęp do dobrych marek, wiele rzeczy jest nowych, reszta w stanie idealnym, a wszystkie ceny jawnie przedstawione pod każdym zdjęciem. Wciąż działamy na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy", strona internetowa jest jeszcze w budowie, dziś serwujemy Wam przedpremierowo profil facebookowy. Enjoy ;-)

Kicz - Ciuch


https://www.facebook.com/pages/Kicz-Ciuch/696746740374293

wtorek, 12 sierpnia 2014

Strój dnia: Totalny, ciążowy luz, czyli materiałowe spodnie w roli głównej.


Dzisiejszy zestaw specjalnie dla tych osób, które proszą o post "ABC ciążowej szafy". Moje drogie, tak, jak wyglądam powyżej, tak wyglądam ostatnio najczęściej ;-) Po raz pierwszy w życiu nie narzekam na to, że w lecie temperatura w Zakopanem bardzo rzadko przekracza 25 stopni, bo z tego, co wiem, chyba w całej Polsce, prócz Podhala, panują ogromne upały, co za wesołe dla ciężarnych na pewno nie jest. Ja, jak widać, najczęściej wybieram luźne, materiałowe spodnie, których w szafie mam co najmniej 5 par w różnych kolorach. Co do "ABC ciążowej szafy", to za dużo do polecania nie mam. Posłuchałam Waszych rad jakiś czas temu i w mojej szafie, z rzeczy stricte ciążowych mam tylko dwie pary spodni rurek z bawełnianym pasem na brzuch. Cała reszta nie zmieniła mi się, być może przez to, że lubię taki luźny, oversize'owy styl, co mi teraz wiele ułatwia ;-) W połączeniu luźnych spodni, luźnego topu, wygodnych butów i pojemnej torby, można mnie aktualnie spotkać najczęściej - no bo nie oszukujmy się, w czym będzie mi wygodniej ;-) Enjoy!

Kosmetyk na sierpień: Moja codzienna pielęgnacja twarzy - Ziaja, oczyszczająca seria z liści drzewa Manuka.

Jak już dowiedzieliście się z ostatniego wpisu, odkąd profesjonalny sklep Ziaja zawitał do Zakopanego, stał się moim ulubionym miejscem kosmetycznym i wszelkie inne drogerie poszły w odstawkę. Jako posiadaczka skóry suchej, jednak z drobnymi, ale uporczywymi niedoskonałościami, które pojawiają się niewiadomo skąd, jakiś czas temu postanowiłam przetestować prawie całą, oczyszczającą serię z liści drzewa Manuka.

Oczyszczająca seria z liści drzewa Manuka, to seria przeznaczona dla skóry normalnej, tłustej i mieszanej. Hydrofilowy ekstrakt z wyżej wymienionych liści wywodzi się z medycyny naturalnej, gdzie jest stosowany jako leczniczy kompres na rany i podrażnienia naskórka. Posiada właściwości antybakteryjne (co jest dla mnie bardzo ważne), zmniejsza infekcje i łagodzi podrażnienia skóry twarzy. Zanim się rozpiszę, przedstawiam Wam mój zestaw do codziennej pielęgnacji twarzy:


(Od lewej)
Żel myjący, normalizujący na dzień / na noc - oczyszczający, spłukiwalny żel (nie zawiera mydła), oczyszcza pory skóry, skutecznie usuwa nadmiar sebum, pobudza złuszczanie martwych komórek naskórka. Od siebie dodam, że cała seria cudownie pachnie (można się uzależnić od tego zapachu ;-)), a żelu wystarczy jeden ruch pompką na dokładne umycie całej twarzy (poprzednich musiałam używać zdecydowanie więcej).

Tonik zwężający pory na dzień / na noc - uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Od siebie dodam, że dobrze działa ściągająco i choć atomizer nieco na początku może denerwować (przez wypuszczanie małej ilości toniku na wacik), przy dłuższym stosowaniu okazuje się, że mała ilość idealnie przygotowuje skórę pod nałożeniu kremu.

Krem nawilżający balans korygująco - ściągający - nietłusty, bardzo lekki krem, zapewnia efekt matujący skóry, redukuje zaskórniki oraz łagodzi podrażnienia. Od siebie dodam, że dobrze nawilża (co jest dla mnie najważniejsze), ale zarazem szybko się wchłania i jest idealny pod makijaż.

Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom - głęboko oczyszczający, spłukiwalny produkt w formie pasty. Odblokowuje pory skóry z nadmiaru sebum, ma delikatne właściwości ściągające i złuszczające. Od siebie dodam, że na opakowaniu jest napisane, żeby po prostu umyć nim twarz po umyciu żelem, jednak ja nakładam sobie na 10 minut, podczas których na przykład biorę kąpiel, po czym spłukuję. Dzięki temu wydaje mi się, że dogłębniej działa na mojej skórze.

Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc - nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego, redukuje zmiany potrądzikowe, rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne. Od siebie dodam, że również cudownie się wchłania i bardzo dobrze zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory.


To właśnie moich 5 podstawowych kosmetyków do codziennej pielęgnacji twarzy. Póki co, jestem w nich zakochana, jak również w efektach, jakie pojawiają się na mojej twarzy, dlatego z czystym sumieniem polecam je w dzisiejszym poście. Jak już wcześniej wspomniałam, kocham Ziaję za cudowne, pachnące i zarazem antyalergiczne kosmetyki, ale również za bardzo przestępne ceny i promocje. Na przykład? Na przykład powyższe kosmetyki dostałam w zestawach "1 kosmetyk gratis" i żeby Was nie skłamać, odkopałam paragon i za cały mój powyższy zestaw zapłaciłam 25 złotych!


Nic, tylko polecać, enjoy ;-)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dobre miejsce w Zakopanem: Profesjonalny sklep Ziaja.


Teraz, kiedy większość bloggerów reklamuje sponsorowanego Białego Jelenia, ja postanowiłam przedstawić Wam kilka moich ulubionych kosmetyków, zaczynając od związanego z tym, mojego ulubionego ostatnio miejsca w Zakopanem.
Moi drodzy, Ziaja profesjonalnie zawitała do Zakopanego! ;-)

 
Dokładnie 2 lata temu, kiedy mieszkałam i pracowałam w Rzeszowie, miałam również możliwość zobaczyć, jak wygląda otwarcie i praca takiego salonu, dlatego kiedy przeniosłam się do Zakopanego, nie ukrywam, brakowało mi tego sklepu. Owszem, produkty marki Ziaja możemy dostać w różnych drogeriach, jednak patrząc na to, co oferuje nam profesjonalny salon, drogeryjny asortyment jest naprawdę ubogi. I w tym roku, a dokładnie miesiąc temu, stał się cud - wyrosła Ziaja i to niedaleko mojego domu, co już w ogóle jest szczęściem niepojętym ;-)


 Obsługa - cudowna, asortyment - wciąż tak samo satysfakcjonujący. Gwarantuję, że jeśli ktoś wejdzie, na pewno nie wyjdzie z pustymi rękami ;-) Dziś chciałam przedstawić Wam miejsce, o mojej ulubionej pielęgnacji opowiem Wam w kolejnym poście.


Salon Ziaja w Zakopanem znajdziecie na ulicy Piłsudskiego 2c.
(idąc w górę Krupówkami, przy oczku wodnym odbijacie na prawo i po 50 metrach zobaczycie szyld sklepu).


PS Drogie Mamy! Odkryłam tu też cudowną, bogatą serię Mamma Mia (dla kobiet w ciąży - zaopatrzyłam się póki co, w krem przeciw rozstępom, bo choć na razie nic takiego na mojej skórze się nie dzieje, to wolę zapobiegać, niż leczyć ;-)) oraz Ziajka dla najmłodszych. Przyznam szczerze, że nie miałam wcześniej styczności z tymi kosmetykami i chciałabym wiedzieć, czy któraś z Was stosowała je przy pielęgnacji swojej i dziecka? Asortyment jest tak szeroki, kosmetyki do stosowania od pierwszego dnia życia dziecka, że potrafiłabym znów kupić całą serię. Co Wy na to? ;-)

piątek, 8 sierpnia 2014

DIY: 13 moich projektów DIY - głosowanie.

Przez pewien portal, z którym będę wkrótce współpracować, zostałam poproszona o wytypowanie 10 swoich "najbardziej udanych" projektów DIY. Ja pytam: jak, ja sama, mogę obiektywnie wytypować swoje projekty? Pomożecie? ;-)

Poniżej przedstawiam moją trzynastkę, bo trzynastka zawsze przynosi mi szczęście. Pozostałe projekty w linku na samym dole wpisu. Za każdy komentarz ze wskazaniem Waszego faworyta, stokroć dzięki ;-)

- chyba nadal uważam ten projekt za najbardziej efektowny i zarazem uroczy, jaki udało mi się wcielić w życie i postawić w domu: gałąź + papier śniadaniowy + sznurek + wazon wypełniony solą = tysiąc pięćset do wystroju pomieszczenia ;-)


- pięciominutową pracą i rzeczami, które ma każdy w domu, można całkowicie zmienić klimat surowych, minimalistycznych świeczników.


- tylko z poniższego zdjęcia mogę przypomnieć sobie, jak wtedy wyglądały, ponieważ zostały mi gwizdnięte przez znajomych przy pierwszej wizycie, po opublikowaniu posta ;-)


- totalny spontan, a potem rozpędziłam się i zrobiłam ich dla znajomych kilkadziesiąt ;-)


- i teraz cała rodzina płacze, bo bez wyrzutów sumienia zastawiłam ją całkowicie szafą... odpokutuję, w wolnym czasie przemaluję w innym miejscu ;-)


- taki naszyjnik najbardziej w moim stylu, jaki dotąd udało mi się stworzyć.


- jeden z pierwszych naszyjników.


- rzec by się chciało: od tego wszystko się zaczęło :-)


- moje torebki, torebeczki i torebunie... czerwona faworytka w drugim linku ;-)


- idąc za kwiatowym ciosem, dwie pierwsze sukienki z kwiatkami i dwie półnagie, przeodważne dziewczyny na śniegu! ;-)


- pamiętam, że wtedy tylko Zara miała asymetryczne spódnice (nie jak teraz, kiedy zalała nas masówka z każdej strony), a ja szalałam na ich punkcie, klnąc jak szewc na kosmiczną cenę ;-)


- etap "psucia" i cięcia wszystkiego, co podeszło mi pod nożyczki ;-)


- ciasto mistrz, spróbujcie sami ;-)


Oto moja trzynastka, całą resztę znajdziecie przeglądając - KATEGORIA: DIY -
Wasz faworyt? ;-)