piątek, 25 lipca 2014

Strój dnia: Jasny żakiet ze złotymi guzikami, khaki spodnie rurki w wersji Mama i jasne koturny.


 Odkąd zainwestowałam w dwie pary ciążowych rurek, z których jedne przedstawiam Wam dziś, stanowią one podstawę większości moich zestawów. Bluzkę z haftem początkowo chciałam sprzedać (nie założywszy jej nigdzie wcześniej), jednak ostatecznie przekonałam się do niej, dzięki fajnym gumkom na dole, które "rosną" razem ze mną. Tym razem łączę ją z beżowym żakietem, o którym zapomniałam, i który odnalazł się przy okazji lokowania wszystkich ubrań w nowej szafie. A buty kupiłam w CCC, gdzie obecnie znajdziecie w je na 50procentowej wyprzedaży.


Marynarka i bluzka: secondhand. Spodnie: H&M Mama, secondhand. Torebka: New Yorker. Buty: CCC.


 A wracając do miejsca, z którego dziś piszę, o Kinie Letnim Sopot - Zakopane pisałam już w tamtym roku, zapraszam do wpisu: "Orange Kino Letnie - czyli spotkajmy się w Zakopanem!"
W tym roku pogoda, póki co, płata niezłe figle, jednak nie brakuje fanów darmowych, wieczornych seansów pod gołym niebem ;-) Tegoroczny repertuar przedstawiam poniżej i... zapraszam, hej! ;-)


wtorek, 22 lipca 2014

Czas dla dziecka: Wyprzedażowe ubranka, lato 2014.

Dzisiaj miałam połówkowe USG, naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało. Dzisiaj też, już drugi raz, lekarz potwierdził mi, że będzie Zosia albo Tosia, a Staszek będzie następnym razem ;-)

Poniżej moje łowy wyprzedażowe - swoją drogą, być może przez to, że mam nieco ograniczone kupowanie ubrań dla siebie, wszędzie widzę mini ubrania dla dzieci - nie popadając w paranoję i dopuszczenie do posiadania setki ubranek w rozmiarze 56 (z których pewnie zużyłabym jedną piątą część), kupuję tylko to, w czym się od razu zakocham:


Polar z uszami: F&F. Reszta: H&M.


H&M.


H&M.


H&M.


H&M.


Zara i H&M.


H&M i Zara.


H&M.

PS Jak widać, mam olbrzymią słabość do wszystkiego, co ma uszy. A po obiektywnym spojrzeniu na mini garderobę, która zawitała u mnie w domu, równie obiektywnie stwierdzam, że moje dziecko będzie wyglądało, jakby się z Disneya urwało ;-)

niedziela, 20 lipca 2014

MY HOME: Minimalistyczne dodatki do salonu.

O moim zamiłowaniu do bieli i minimalizmu w salonie już pisałam, dlatego trzeci raz nie będę tego samego powtarzać, zapraszam do poprzednich postów: "White living room project + DIY. " oraz tu "Fresh style, czyli minimalizm w salonie - inspiracje."

Tymczasem dziś przedstawiam Wam to, co w końcu udało mi się wykombinować na "ścianie telewizyjnej" ;-)


- za drewniane półki i regał nie zapłaciłam więcej niż 250 złotych, więc jak widać nie trzeba wydać majątku, żeby szybko zagospodarować pustą ścianę ;-)
- białe storczyki, to moja miłość. białego storczyka - miniaturkę kupiłam w Castoramie za 6 złotych!
 - biały, drewniany album pełen rodzinnych zdjęć, dostałam w prezencie, ale z tego, co wiem, podobny można dostać w Home&You:


-  kamienne świeczniki, to nic innego, jak kamienie przywiezione z podróży i postawiony na nich podgrzewacz:


 - cała reszta podgrzewaczy na specjalnym drzewie:


-  kwiatki kupiłam w Biedronce za 49 groszy, czasami dobry dobór doniczek odwala połowę roboty ;-)

 
- blaszkę "live life with passion" kupiłam ostatnio w Empiku, na wyprzedaży, za 19 złotych:

Jak widać, pozostałe półki stoją jeszcze puste, jednak najważniejsze, że już coś się zaczęło dziać ;-) Miłej niedzieli, enjoy!

piątek, 11 lipca 2014

Kuchenne rewolucje Skalskiej: Koktajl bananowo - truskawkowo - waniliowy.

Dzień dobry! A skoro dobry, to zacznijmy go zdrowo i smacznie ;-) 
Dziś mam dla Was, jak na porę śniadaniową przystało, mleczny koktajl - banalny, ale cudowny w smaku, przez co totalnie uzależniłam się od niego!


Składniki: 
- mleko
- truskawki
- banany
- serek waniliowy

i... w blender!


Mam nadzieję, że posmakuje Wam tak, jak mi. Enjoy! ;-)

wtorek, 8 lipca 2014

Czas dla dziecka: Wybór łóżeczka dla dziecka + kolorowe komplety pościeli do łóżeczek.

Zaczęło się... Ledwo skończyłam etap wysłuchiwania "nie podnoś rąk do góry", "nie rób takich gwałtownych ruchów", "mąż niech umyje za Ciebie okna", tak nadeszły łóżeczka, wózki, nauczania, że "ubranka tylko rozpinane, broń Boże przeciskane przez główkę" i powtarzające się, irytujące pytanie "a to kupujecie coś przed porodem?". Tak kupujemy! Całe życie brnęłam na przeciw stereotypom, zabobonom i przepowiedniom. Nie mam zamiaru kupować wózka jak wrócę z dzieckiem do domu z porodówki, bo obawiam się, że wtedy mogę nie mieć do tego głowy. Dlatego powtarzam: tak, kupuję wszystko, co mi się podoba! ;-)

Łóżeczko jest jedną z tych rzeczy, od których zaczynam. Oczywiście od planowania, do postawienia go w pokoju mogą minąć całe wieki, jednak właśnie zaczęłam ;-)

Jakiego łóżeczka szukam? 
 - prostego   - drewnianego   - z komodą i przewijakiem
- z regulacją wysokości materaca   - szufladą pod spodem
- pasującego do standardowego materaca 120 x 90

Marzy mi się do tego, aby to łóżeczko pasowało do mojego łóżka w sypialni (link do wpisu: Na nową drogę życia - góralskie łóżko.), dlatego chyba będę musiała bardzo ładnie uśmiechnąć się do Tatusia ;-)

Poniżej kilka inspiracji, w każdym z poniższych łóżeczek jestem po prostu zakochana (jedyne, co bym w nich zmieniła, to oczywiście kolor - uwielbiam kolor naturalnego drewna, dlatego w jasnym brązie byłyby idealne):

(1. źródło: link)

(2. źródło: link)

(3. źródło: link)

 (4. źródło: link)

(5. źródło: link)

(6. źródło: link)

Drugą częścią dzisiejszego wpisu są kolorowe pościele do łóżeczek. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się i nie wiedziałam, jak szeroki wybór jest w tym temacie! (No ale, w końcu wcześniej nie musiałam się nad tym zastanawiać.) Czy wiedzieliście, że aktualnie, absolutnym, ale to absolutnym hitem, są sówki? ;-) I właściwie to nie dziwię się, bo wyglądają cudnie na wszystkim (chyba aż zrobię osobny wpis o tych sówkach dosłownie na wszystkim, żeby pokazać Wam ich fenomen ;-)). Ale skoro dziś o pościeli do łóżeczek, poniżej sówki w moich ulubionych kolorach:


I przykłady innych, kolorowych wzorów, które ożywią każde łóżeczko i każdy pokój dziecięcy:

(wszystkie pościele pochodzą stąd: link)

Które podobają się Wam najbardziej? ;-) Czym kierowaliście się przy wyborze łóżeczek dla swoich dzieci? Macie jakieś swoje ulubione sklepy z akcesoriami i wyposażeniem dziecięcego pokoju? Bo ja aktualnie jestem chyba najaktywniejszą użytkowniczką allegro i choć najpierw wybieram w sklepach, to potem większość rzeczy kupuję przez internet z ogromnymi rabatami ;-) 
Miłego wieczoru i do zaś!

niedziela, 6 lipca 2014

Strój dnia: Długa sukienka w kwiaty H&M.


Takich niedziel poproszę więcej, co najmniej kilka do końca wakacji (bo póki co, nic takiego nie zapowiada się z obecnych prognoz pogody) ;-) Ale dziś będą żale i lamenty nie na nadchodzącą pogodę, ale o tym, jak polowałam na podstawowe ubrania, których teraz potrzebuję. Wybrałam się do najbliższego miasta, w którym pokładałam nadzieję, do Krakowa. Pierwszy ogień - rodzinny H&M, bo mam zniżkę (super), jest dział Mama (super), prócz spodni rurek, których szukałam, jedna wielka porażka. Może źle to ujęłam - nie porażka dla kobiet, które gustują w sportowych ubraniach, dresach i standardowych, basic'owych bluzkach. Nie jestem bardzo wymagająca, poszukiwałam fajnej bluzki, bardziej eleganckiej, jakiejś sukienki na te słoneczne dni, które u nas też się zdarzają i spodni, które jak już wspomniałam, kupiłam. (Uważam, że nie ma co inwestować w wymienianie całej garderoby na te kilka miesięcy, wydając przy tym fortunę, dlatego chciałam zainwestować w dobrą podstawę). Obok C&A, w którym udawało mi się czasami kupić fajne ubrania, dział Mama jest (super), kiedy podeszłam bliżej, automatycznie odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Dlaczego? Bo w tamtych ubraniach czułabym się paskudnie i źle, nawet nie wychodząc z domu. Potem były trzy sklepy, typowo z odzieżą ciążową, ale znalazłam w nich tylko przysłowiowy (i do tego w złym tego słowa znaczeniu) styl bazarowy, pełen satyny, sztucznych materiałów i odzieży tak odjechanej, że żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Porażka fest. Czy kobieta w ciąży jest skazana na przysłowiowe worki na ziemniaki i powyciągane dresy?
Cieszę się, że rosnę w miarę proporcjonalnie, czyli wciąż waham się między rozmiarem 36, a 38, i kupując luźne rzeczy w tych rozmiarach, bez większego problemu się w nich mieszczę. (I Boziu, daj mi taką proporcjonalność do końca, bo inaczej to biada mi...). Przykładem jest dzisiejsza sukienka, którą kupiłam w H&Mie, i to na godnej przecenie. Jest cudowna, przewiewna i tak rozciągliwa "w brzuchu", że posłuży mi na caaałe lato ;-)

PS Drogie Mamy, czy polecicie mi jakiś sklep stacjonarny lub najlepiej internetowy, z którego byłyście zadowolone podczas tych magicznych, dziewięciu miesięcy?
PS Dopiero na zdjęciach zobaczyłam, jak cudownie mam opalone plecy ;-)
PS Napatrzcie się na mnie, jako na blondynę, bo oto postanowiłam wybrać się do fryzjera i dokonać znaczącej zmiany. Efekty wkrótce ;-)

Miłego dnia!


Sukienka: H&M

czwartek, 3 lipca 2014

MY HOME: Fresh style, czyli minimalizm w salonie - inspiracje.

Fresh style to nowoczesne wyeksponowanie bieli i minimalizmu w pomieszczeniu. Zaczynamy od ścian, do których dobieramy intensywną podstawę (na przykład zestaw wypoczynkowy) i uzupełniamy surowymi dodatkami. Styl charakterystyczny dla szwedzkich, nowoczesnych mieszkań, styl, który choć wcale nie tak łatwy do utrzymania w ładzie i porządku, tak potrafi robić dobre wrażenie.

Uwielbiam takie pomieszczenia, jednak nie mogę pozwolić sobie na taki styl w całym domu, dlatego puszczam wodze fantazji w swoim salonie, co zobaczycie w kolejnym poście (jak tylko Skalski zawiesi ostatnie półki na ścianie) ;-) Poniżej kilka cudownych inspiracji, które udało mi się wyhaczyć w internecie:


Jeśli ktoś, po obejrzeniu powyższych zdjęć stwierdzi, że taki salon kosztuje grube pieniądze, to jest w dużym błędzie. Bazuje się tu na tylko na podstawach oraz konkretnych dodatkach (z których wiele można zrobić sobie samemu, co też pokażę Wam w kolejnych postach). Jeśli ktoś natomiast jest typem chomika, lubi magazynować dużo różnych rzeczy, to musi zrezygnować z takiego wystroju, bo po prostu to nie ma sensu - nie ma się co oszukiwać, utrzymanie stylu fresh wymaga dość dużego nakładu pracy, od bardzo częstego odkurzania wszystkiego, co szklane, ciemne i surowe.

Kilka fajnych dodatków, które udało mi się znaleźć w ogólnodostępnych sklepach, jak na szwedzki styl, od szwedzkiej marki zaczynając:

Ikea:

 


Zara Home:

 


H&M HOME:



HOME & YOU:



W kolejnym poście pokażę Wam mój pomysł na fresh living room ;-) Enjoy!